Psiaki testują

Dlaczego zostaliśmy ambasadorem marki GreenPantry ?

Jak to wszystko się zaczęło i dlaczego zostaliśmy ambasadorem marki GreenPantry – zdrowej karmy dla psów i kotów.

Jeszcze 14 lat temu nie miałam żadnej wiedzy na temat odżywiania psa. Jako nowy właściciel pierwszego pupila udałam się do najbliższego marketu (TESCO), aby kupić mojemu szczeniakowi NAJLEPSZĄ KARMĘ (ta, którą dostał w ramach wyprawki, wystarczyła zaledwie na 2 dni karmienia i nie była dostępna w promieniu 20 km).

Teraz mogę się śmiać z mojego wyboru „najzdrowszej” karmy, bo, oczywiście, zadziałał czynnik marketingowy: moje oczy wybrały najładniejsze opakowanie, z super sloganami marketingowymi, które miały utwierdzić mnie w przekonaniu, że to, co kupuję, jest najzdrowsze dla mojego szczeniaka. Gdyby ktoś mnie zapytał, czy przeczytałam skład produktu, chyba zabiłabym go śmiechem. Po co marnować czas na czytanie i analizę składu karmy, skoro i tak niczego nie zrozumiem z tego, co zostało zapisane maczkiem? Dla mnie najważniejsze były hasła: „karma z kurczakiem, aby szczeniak rósł zdrowo”, „z dodatkiem witamin”, „dla zdrowych kości”. Fakt, że procentowy udział kurczaka w ogólnej zawartości białka wynosił 4%, i tak niewiele mi mówił. Nie wiedziałam wtedy, że słowo „kurczak” odnosi się także do produktów pochodzenia zwierzęcego (typu skóra, pióra, kości), bo mięsa typu Human Grade (czyli takiego do konsumpcji przez ludzi) nie było tam na pewno.

Zadowolona z zakupu „najlepszej” karmy (ha, ha, ha), nasypałam ją mojej Azuni. Psina popatrzyła najpierw na mnie, później na miskę z kolorowymi kulkami (były trzy kolory: brązowy, czerwony, zielony – kolejny chwyt marketingowy. Trzy kolory miały sugerować, że brązowe kulki to mięso, a czerwone i zielone to warzywka. Nic bardziej mylnego, bo w każdej kulce było to samo, a kolor to zwykły barwnik, rodzaj marketingowej zmyłki producenta!). Gdyby umiała mówić, na pewno powiedziałaby: „Sama sobie to zjedz”. Skoro nie chciała jeść tej karmy, pancia poszła kupić kolejny „zdrowy” produkt. Schemat odmawiania jedzenia powtarzał się notorycznie. Nie dostarczaliśmy psu niezbędnych składników, więc podczas każdego spaceru najadał się znalezionymi resztkami jedzenia i tym, co ludzie wyrzucali na trawniki, w rezultacie trafił do weterynarza z powodu zatrucia pokarmowego.

Gdy lekarz zobaczył moją białą kulkę, do recepty dorzucił preparat witaminowo-mineralny, aby pies zdrowo rósł (pomylił się tylko w dawkowaniu, bo po 3 tygodniach mojemu psu zaczęły rozjeżdżać się łapy od łokci w dół). Pies nadal nie chciał jeść kolorowych kulek, chociaż że na opakowaniu było napisane, że są smaczne i zdrowe.

To był moment, w którym zaczęłam czytać, co pies powinien jeść, co jest dla niego najzdrowsze i co tak naprawdę znajduje się w worku z karmą. Pierwszą rzeczą, jakiej się nauczyłam, była analiza składu karm (choć nie każdy z nas ma czas i ochotę, aby tak szczegółowe sprawdzać, co zawiera worek karmy).

Temat żywienia zwierząt i układania dla nich diety na tyle mnie wciągnął, że postanowiłam na dobre związać się z biznesem zwierzęcym. Już wtedy wiedziałam, że chcę oferować zdrowe, odżywcze produkty dla psów i kotów.

Dlaczego GreenPantry i GreenDog zagościł w miskach naszych psów ?

Nastąpił kolejny etap poszukiwania odpowiedniej karmy dla psiaka. Tym razem naprawdę miała być zdrowa. Pęd mojego życie rodzinnego i zawodowego zmusił mnie do znalezienia alternatywy dla posiłków gotowanych. Wiedziałam już, o co chodzi z prawidłowym odżywianiem (zwłaszcza że w naszym domu były już dwa psy i kot Gustaw), dlatego dobrze zbilansowana sucha karma była – i jest – dla mnie dobrym rozwiązaniem.

Jako kryterium przyjęłam skład, który decydował o smakowitości pokarmu. Test nr 1 zawsze zaczynała Aza – jej kubki smakowe odbiegają od kubków innych psów, dlatego jeśli zjadała karmę i prosiła o więcej, wiedziałam, że inne niejadki równie chętnie będą pałaszować.

Inaczej było w przypadku Jagny, która jest psem cukrzykiem – choć wszystko zjada, nie wszystko, niestety, jest dla niej zdrowe. Dieta cukrzyka różni się od diety psa zdrowego.

 

Po wielu rozmowach z wieloma producentami zdecydowałam się nawiązać współpracę z firmą NatreVito Ltd. z Anglii, która jest producentem zdrowych, suchych karm dla GreenDog i GreenPantry

Przed podjęciem współpracy zamówiłam próbną, trzymiesięczną partię dla moich dwóch psów i obserwowałam, jak przyswajają te produkty. Znalazłam w końcu odpowiedni skład zarówno dla psa zdrowego, jak i chorego.

 

Co zadecydowało o naszej współpracy?

Etyka firmy podczas komponowania składów karm.

  1. Stosują holistyczne zasady w trakcie dobierania składników.
  2. Korzystają z produktów organicznych.
  3. Do produkcji używają produktów dostarczanych przez lokalnych dostawców.
  4. Wybierają tylko te składniki, które mogą być dobrze trawione i dobrze przyswajane.
  5. Wszystkie składniki używane w karmach mogą być spożywane przez ludzi.
  6. Nie dodają żadnych sztucznych witamin, minerałów (ten fakt wyróżnia ich produkty na tle innych zdrowych, suchych karm), konserwantów, polepszaczy smaku.
  7. Nie wykorzystują zwierząt do badań laboratoryjnych.
  8. Nie produkują karmy z ubocznych produktów pochodzenia zwierzęcego (kości, piór, skóry); w składzie jest mięso typu Human Grade.

 

Dlaczego zostaliśmy ambasadorem marki GreenPantry?

Chcę pokazać opiekunom psów, że jeśli z braku czasu i wiedzy postanowią nie gotować swoim psom wartościowych, zdrowych posiłków lub nie zdecydują się na dietę BARF (brak wiedzy i miejsca przetrzymywania surowych produktów), to dysponując odpowiednią wiedzą, mogą codziennie zapewniać swojemu zwierzakowi zdrowy posiłek. Czasami sucha karma jest jedyną opcją. O rodzajach diet i prawidłowym odżywianiu będę Wam opowiadać na moim blogu.

Absolutnie nie jestem przeciwnikiem gotowania posiłków psom . Sama od czasu do czasu serwuję im zdrowy gotowany posiłek. Jednak by taki posiłek spełniał potrzeby żywieniowe psa trzeba poświęcić temu wiele godzin nauki tak samo jak przy diecie BARF czy RAW.

 

Chciałabym również zacząć edukować moich klientów z zakresu podstaw dietetyki psa. Podpowiadać nie tylko, jak czytać etykiety, lecz także jakie są zdrowe alternatywy dla posiłków. Uważam, że nie powinniśmy ślepo podążać za modą żywieniową ani być fanatycznymi wyznawcami jednej diety. Warto dokonywać mądrych wyborów, aby nasz pupil odwiedzał weterynarza tylko przy okazji kolejnych szczepień.

Nasze psy – oprócz zdrowej suchej karmy – dostają czasami gotowany posiłek (dla urozmaicenia posiłków), a na przekąskę pieczone ciasteczka. Zawsze kierujemy się zasadą Hipokratesa: nie szkodzić.

A jakie są Twoje, Czytelniku, kryteria wyboru karmy?